adopt your own virtual pet!
Matki-Polki lęki, jęki... nie, to plagiat. Kobieta pracująca... Też plagiat.
wtorek, 21 kwietnia 2015
To me, Madrid is a man and Barcelona is a woman

Się znienacka okazało, że MŻiK leci zawodowo do Madrytu, nie do Wiednia. Przynajmniej też Europa. Czy powinnam iść zwiedzać Santiago Bernabéu, skoro zwiedzałam Camp Nou włącznie z kaplicą na prawo od wejścia na płytę?

Najbardziej mi się podoba koncepcja funkcjonowania komunikacji autobusowej. W Madrycie nie ma rozkładu jazdy. Idzie się na przystanek i czeka. Autobus w końcu przyjedzie. No całkiem jak na Martynice, oh mi! Lubię Hiszpanię.

 

(Tytuł za Zafonem. Nie lubię.)

21:24, kurt.wagner , locha
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 30 marca 2015
Kdo je Moriarty?

Po pracy i w stanie podgorączkowym nie ma to jak fanfiki po czesku. Agentka Hillova a tmavovlasy modrooky anděl rządzą. No i te wołacze! Agente Crawforde...


piątek, 27 marca 2015
Przy piątku

 "Miała wtedy lat czterdzieści parę, — nie była więc już młodą; jednak, widywałam kobiety w jej wieku tańczące na balach i inne, które w silnych ramionach kołysały malutkie wnuki. Ona, nie mogła już dnia tego mówić, ani słuchać więcej. Po półgodzinnej rozmowie, żółte powieki jej opadły bezsilnie na zagasłe źrenice, ręce i wargi zacisnęły się w niezmiernem wysileniu woli, powstrzymującej jęki."

I tak też się czuje MŻiK pod koniec tygodnia na myśl o jechaniu jutro do pracy. 

To Orzeszkowa oczywiście. MŻiK uwielbia masochistycznie czytać pozytywistyczne nowelki i niechcący zaraziła tym Dwucyfrową. Od paru dni rankami i wieczorami czytamy sobie rodzinnie na głos. Co jakiś czas rozlega się jęk Nażenionego albo MŻiK: "Ja już nie mogę!" i okrzyk KzK: "Jeszcze! Jeszcze!"

Spłodziliśmy potwora.

 

P.S. A mnie teraz zajmuje, co to za artrytyzm miała panna Antonina, że jej się rzucił na płuca z gorączką - i zgłębiam układówki i prątkówki. Trzeba mieć jakieś hobby.

P.S.2 Dziś na dobranoc zaplanowane jest "Z pamiętnika korepetytora" wersja R. Wersja N będzie jutro?


sobota, 21 marca 2015
Nierecenzja

MŻiK i KzK po całkowicie suchym Lohengrinie szły nieco niepewnie na Traviatę, ale scenograf nie zawiódł: woda była! Ponadto bardzo zadowolona MŻiK poza galopującymi suchotami zdiagnozowała u Violetty napadową gruźlicę stawów biodrowych - raz lewego, raz prawego, ale bardziej lewego. No i posarkała sobie, że tak się nie da zrobić zastrzyku dożylnego. Tylko nadal nie rozumiemy, dlaczego na plakacie jest Red Skull. Hail Hydra! 

A może na cześć scenografa Hail Hydrant?

 


Prawie Muzeum Piernika

MŻiK upiekła w końcu pierniczki z tego ciasta, które zdezorientowane czekało w lodówce przez półtora roku. Ach, jakie one są dobre! A zawsze uważałam, że to mit z tym dojrzewaniem.

Trzeba wsadzić do lodówki kolejną porcję.



06:19, kurt.wagner , locha
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 08 marca 2015
Meldunek z Grenady

W piątek MŻiK zmogła w końcu mykoplazma podgryzająca ją od dwóch tygodni, w związku z czym ostatnie godziny w pracy, powrót do domu i następne trzydzieści sześć godzin pokryte są niepamięcią. W międzyczasie MŻiK pielęgnowała złożoną tą samą niemocą Dwucyfrową i usiłowała spacyfikować Nażenionego, który zawsze jest uparty jak żółw, a przy infekcji zwłaszcza, i nieustannie podważa moje kompetencje zawodowe, mamrot, mamrot. Potem antybiotyk zadziałał i MŻiK wypełzła z leża, a że pierwszy raz od dawna nie spędza weekendu w pracy, to i miała czas na takie fanaberie jak spokojne opiłowanie paznokci. A potem zmywając zaczęła słuchać Night Vale i zakochała się od pierwszych zdań, co skończyło się niebywale wypucowaną kuchnią - bo dopóki sprzątała, to miała dla siebie świetną wymówkę, żeby słuchać dalej i nie siadać do papierów.

A jutro nie wiadomo jak zrobił się poniedziałek.

Przynajmniej wiem, czego będę w najbliższym czasie słuchać w komunikacji miejskiej.


21:22, kurt.wagner , locha
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 01 marca 2015
Tandaradei

Kobieta z Kontem sprząta pokój wyśpiewując: "Tam na górze jawor stoi, jawor zielonieńki - ginie Krzyżak w cudzej stronie, Krzyżak młodziusieńki."

Z racji niewyspania dopiero przy krzyżackiej matuleńce dotarło do mnie, że coś jest z hitem nie tak.

 


czwartek, 26 lutego 2015
Tytuł będzie na końcu (spoilers!)

MŻiK pisała do wczesnych godzin przedrannych, zdrzemnęła się krzynę, wstała przed brzaskiem, umyła głowę. Wyciera włosy, wyciera i coś jej strasznie w tym wycieraniu przeszkadza, więc szarpie to coś ręcznikiem, szarpie, aż w końcu budzi się na dobre i okazuje się, że usiłowała urwać sobie ucho.

Zrozumiałam Van Gogha.

 

Obiecany tytuł to złota myśl: "Ucho jest bezużyteczne, kiedy umysł jest roztargniony" (Ali ibn Abi Talib) ...

sobota, 21 lutego 2015
Jeń, oba-oba, ci, piń

MŻiK odkryła, że w hindi "panć" znaczy "pięć". Górą praindoeuropejski! 

A przez Złą Kobietę MŻiK nie może się odczepić od bolly-popu. Nieszczęsny OPiW, bo Kobieta z Kontem też to już nuci. Dlatego zresztą zaczęłyśmy zgłębiać hindi i już wiemy, co to znaczy "ulta-pulta".

 

https://www.youtube.com/watch?v=gWn4Csu3Kc8

 

P.S. Tytuł to liczebniki używane przez Kobietę z K., kiedy była jeszcze dwulatką. Jeden, dwa, trzy, pięć. Cztery nie istniało w jej poglądach arytmetycznych. Ale rdzeń praindoeuropejski tkwi.

P.S.2 Film się zaczął rozjeżdżać w wyniku niejasnych knowań bloxa, więc zostaje tylko w formie linka.

20:54, kurt.wagner , locha
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 12 lutego 2015
The Anglo-Polish Strudel Appreciation Society - part 5 and the last

Uprzejmie donoszę, że Hundertwasser, de domo Stowasser, był bardzo przyjemnym świrem. Nie dość, że dla zachowania symetrii zmienił nazwisko, to specjalnie sprowadził brytyjską budkę pod zaprojektowany dom, bo mu pasowała do kompozycji.

 

 

Austriackie budki mają bowiem niewłaściwy kształt dachu (the straight line is ungodly).

 

 

Nigdy nie oprę się brytyjskiej budce. Z oczywistych przyczyn. 

A telefon działa.

 

 

Well. There it is.

 

(tu)


1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 91