O autorze
Ostatnie notki
Zakładki:
Bywam
Czytam
Od czapy
Podsłuchowywanie
Sznur za sznur
|
Matki-Polki lęki, jęki... nie, to plagiat. Kobieta pracująca... Też plagiat.
poniedziałek, 01 lutego 2010
Szafując
" - Nie jestem dość głupi, aby sobie wyobrażać, że kobieta będzie kochać mężczyznę, który nie wyposaży jej w odpowiednią ilość szaf i kredensów - oświadczył." (Lucy Maud Montgomery) - Coś w tym jest, coś w tym jest - wydyszała do siebie MŻiK upychając kolanem zawartość szafy.
sobota, 30 stycznia 2010
środa, 27 stycznia 2010
Odpowiednie dać rzeczy słowo
Nieletnia znękana wymiotami opada na poduszki. - Trochę mi już lepiej po tej regurgitacji.
wtorek, 26 stycznia 2010
To lubię
Nieletnią dopadła znowu jakaś zaraza, wreszcie udało się zbić gorączkę. - Kotku, a może masz ochotę coś zjeść? Młoda wysuwa spod kołdry biedniutkie oczka, całkiem maciupcie: - Ryż z jabłkami! I dużą ilością cynamonu! Tylko bez ryżu.
poniedziałek, 25 stycznia 2010
W ciszy
Kot Behemot próbuje udowodnić, że czarny kot na białej kołdrze się sprawdza. Jak bumerang wraca na wygrzaną miejscówkę. A MŻiK usiłuje kuć. W przerwach robi pranie, piecze chleb i ściąga z Pajęczyny materiały do egzaminu – przy okazji znalazła „Zobaczyć ciszę” i przepiękne namacalne unaocznienie, czym się różni język migany od języka migowego (teoretycznie wiedziała, ale zobaczyć to co innego). W pierwszych minutach odcinka jest deklamacja wiersza – MŻiK puszcza to sobie w kółko i za każdym razem tak samo się zachwyca, gdy bohaterka przechodzi na PJM i włącza mimikę. Pewnie jakbym była CODA, to wyłapałabym w serialu wiele smaczków. A różnicę między miganym a migowym łopatologicznie pokazano tutaj. Dobrze, że swego czasu zakończyłam naukę na literowaniu. Dalej takie głupie to było dosyć, a teraz wiem, że to był podręcznik do SJM :)
piątek, 22 stycznia 2010
Nocne rozrywki
MŻiK skończyła podszywać książęcy płaszcz ślęcząc nad drobnym ściegiem niczym Małgosia kontra Małgosia. Płaszcz jest, buty są, miecz się znalazł, włosy są… brak czegoś w rodzaju wamsu, ale zrobi się, niekoniecznie z panną na niedźwiedziu… Tak, w poniedziałek bal w szkole, a MŻiK jutro ma deprywację snu i woli nie zostawiać sobie upojnych rozrywek na niedzielę. Gdyby tak raz był bal warzyw i starczyłby worek po ziemniakach… Choć znając życie Nieletnia wymarzyłaby sobie karczocha lub coś równie pracochłonnego.
czwartek, 21 stycznia 2010
Chwila prawdy
Nieletnia przypatruje się z aprobatą swojemu rysunkowi. - Wiesz, nie umiałam tak rysować, kiedy byłam młoda. - To znaczy kiedy?! - W zerówce. Poranne śpiewanki
Córko, popatrz jeno jak niebo goreje Znać, że wstaje słońce, albo coś się dzieje Czas już porzucić ciepłe poduszki Wyskoczyć z łóżka na równe nóżki Bo my do ła-, bo my do łazienki, do łazienki!
Melodia oczywista. Zwrotki improwizowane w miarę potrzeby. Cóż robić, blobfish przestał działać, a wstawać trzeba.
czwartek, 14 stycznia 2010
Piekareczko, piekareczko, bój się Boga, stój
MŻiK uzależniła się od pieczenia, piecze i piecze, głównie chleb (żadna filozofia, wstawia się maszynę i ryby same się łapią). Dziś upiekła dwa chlebki i dwa ciasta i rozglądając się, co by tu jeszcze upiec, zrozumiała nagle o co chodzi. To jej podświadomość znużona uczeniem się bzdur czuje potrzebę zrobienia wreszcie czegoś sensownego i konkretnego... To do Wiktora Hugo zwrócił się młodzieniec, który chciał dokonać czegoś wielkiego i czystego, prawda? "To bardzo proste, mój drogi, niech pan spróbuje umyć słonia."
środa, 13 stycznia 2010
Dobry fryzjer to podstawa
Byłam u fryzjera. - Ach, jak ty pięknie wyglądasz! – zachwyciła się Nieletnia. - Ten kolor włosów podkreśla twoje zęby. - Ich kolor czy ilość? – zapytałam z niepokojem. - Wielkość! Teraz są prawie takie jak u jednej mojej koleżanki z czwartej klasy! Następnym razem muszę się poważnie zastanowić przed balejażem. | ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||