O autorze
Ostatnie wpisy
Zakładki:
A tu się wybieram
Bywam
Cieknące dachy
Czytam
Od czapy
Podsłuchowywanie
Zakładka z kontaktem
Tagi
|
Matki-Polki lęki, jęki... nie, to plagiat. Kobieta pracująca... Też plagiat.
sobota, 19 maja 2012
Glupavca magna
Podyżurową MŻiK sparło na porządki i brnie przez półki modo żółw wygarniając rozmaite śmieszności, w tym obrazki z czasów, gdy kuła do jedynki z neurologii (zbyt milutkie, by je wyrzucić) i rozpaczliwy fusionowaty crossover popełniony na wykładzie z anatomii (ten pod tytułem: „Destrukcyjny wpływ wykładów Doc-Dra Nowaka”). Zaczyna się od słów: „Wykład dłużył się niemiłosiernie. Rozpłatana odbytnica ustąpiła na ekranie miejsca wężowi jelit zwisającemu na otłuszczonej krezce”, a dalej jest wiedźmin, tłusty hobbit, Pupiszonek… a to dopiero początek! Though
Kot Behemot dorobił się kolejnego imienia. MŻiK robi sobie herbatę. Kot (świadom, że wkrótce z lodówki wyłoni się mleko): - Mniaauuuu! - Do shut up, Mr Hudson! Lepsze niż Smólska i Zawadzka
Dwucyfrowej plącze się „these” i „those”. - A to ja ci zaraz coś puszczę – rzuca się MŻiK do laptopa. - Wiem, co mi puścisz! - Ale tego fragmentu jeszcze nie widziałaś – broni się MŻiK i puszcza stosowny kawałek („Are these human eyes?”, „Put those back!”). Utrwaliło się, a jak.
niedziela, 13 maja 2012
Flattered
Z zeszytu Nieletniej: "My mother's got two legs, two arms, one head and short, black, curly hair. She's got big mouth, big nose, little eyes and big ears."
- I'm... flattered? - Don't be. Jak gumno
W autobusie z Powsina. Żwawy starszy pan typu PTTK częstuje współtowarzyszy (też w pionierkach i z chlebaczkami): - Zobaczcie jaki dobry! Bo to jest taki, proszę ciebie, sugus. MŻiK łza się w oku zakręciła. Przecież sugus to słowo ginące. Jak miło je znienacka usłyszeć. EDIT: Proszę, nawet Word poprawia uporczywie „sugus” na „sługus”.
sobota, 12 maja 2012
Sherlotka
MŻiK podyżurowa po trzydziestu czterech bezsennych godzinach została wybudzona z letargu przez kota, który stanowczo zaznaczył, że coś by włożył w to głodne usto (Stiller). Całkiem zupełnie nie wiadomo dlaczego dała się zaprosić do robienia szarlotki po zaledwie jednej aluzji Dwucyfrowej. Nie, kostki nie miały pięć na pięć na pięć milimetrów (toroj). Dobrze, chwilowo nie będzie więcej wężyków. Za to będzie wyjaśniająca retrospekcja. Matka MŻiK weszła dawnymi czasy do kuchni, gdy mała MŻiK gotowała swoją pierwszą zupę jarzynową (dwanaście lat?). Na stole laboratoryjnym… pardon, kuchennym, spoczywały umyte i ułożone prostopadle w stosownych podzbiorach marchewki, ziemniaczki, kapustka, fasolka i co tam jeszcze, a opodal równolegle deseczka, noże , łyżka, sól… Matka MŻiK starannie stłumiła głośny wybuch śmiechu, ale obraz chyba zalega w niej do dziś. OPiW zawsze z głupia frant pyta, na jaki wymiar ma pokroić warzywa do sałatki. Zwłaszcza w okresie perilunarnym (toroj). OK, część wrodzonej pedantyczności spłynęła z MŻiK w fazie skurczów partych. Reszta trwa i dobrze się ma. P.S. W teście osobowości uparcie wychodzi mi Mycroft, ten bystrzejszy (i grubszy) z braci Holmes. Nie wiem, co to znaczy.
EDIT: proszę, link. Obviously
- Mamy z Gosią taki pomysł, żebym u niej nocowała. - Mhm. A co na to mama Gosi? - Oczywiście jest bardzo szczęśliwa. Los hormonos kobietos
- Przepraszam, że tak się dekompensuję, ale często bulwersuje mnie ogólne zachowanie świata i zasady fizyki. Czwarta SP. Co to będzie w gimnazjum?
niedziela, 06 maja 2012
Dwa tysiące dwunasty z dawna oczekiwany
OPiW dopadł stare Klossy z Teatru Telewizji i zarykuje się oglądając nocne koszmary Hansa.
- W ogóle on tu jest bardziej emocjonalny. W filmie był stonowany sucholepek, a tu taki mulisty jeżozwierz. Znowu zgubiłaś prawo wykonywania zawodu? – rzuca domyślnie widząc, że MŻiK szamocze się przy szafce z Samymi Ważnymi. - Nie, zgubiłam list do siebie. - A to już ten rok?
Ano ten. Znalazłam. Trzydziestego maja przeczytam pierwszy list.
| |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||